niedziela, 19 lipca 2009

Dzień 8: Kazimierz Dolny

Padało, z każdą minutą coraz bardziej. No może o 7 rano nie, ale potem już nie chciało przestać. Mieliśmy postawić nasz Baobab o 9. Ale, choć to drzewo to nie lubi deszczu... Czekaliśmy trochę przybici aż przestanie padać, albo kiedy będzie choć trochę mżyć. Bezskutecznie. Cały dzień, jak na złość upłynął w kroplach deszczu. A tak perfekcyjnie zaplanowaliśmy każdy szczegół naszej akcji. A tu nie dość, że mokro to jeszcze bez Baobabu i ludzi na ulicach... Prawie wszystkie przygotowane programy nie mogły zostać zrealizowane... Zbieramy siły na Warszawę i wzmacniamy kampanię rowerową na trasie. Zrobiliśmy nową flagę:) W ramach zadośćuczynienia, że Baobab Kazimierza nie mógł zobaczyć. Z nową energią czekamy na jutro. Jedynym punktem programu na którym nie padało był film puszczany na łódce "Dziunia" w porcie. Był to "Age of Stupid"- polecamy- bo warto!

1 komentarz:

  1. i czemu mnie tam nie ma :(
    tylko, że ja też musiałabym stopem jechać, bo całe dnie na rowerze nie dałabym rady także z kolanem :(
    trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń