-
niedziela, 24 maja 2009
ucieczka do Szekszárd
Wymigałam się od sprzątania biura i uciekłam do Szekszárd do Justyny. Miasteczko powiedzmy sobie szczerze nie robi powalającego wrażenia, ale ma jakiś swój urok;) Akurat był festyn organizowany przez Polip to nawet trochę popracowałam. I to nawet ciężko - malując dzieciom twarze. Praca artystki jest jednak męcząca. Zwłaszcza, gdy musi zmierzyć się z kreatywnością dzieci. Czego to one nie chciały?! Pośród standardowych motyli i tygrysów, znalazły się: chomiki, sowy, dinozaury, nietoperze i hit dnia - spiderman, w którym doszłam do perfekcji:D. Szekszárd to miasto cieszące się albo wysoką płodnością ludzi i przyrostem naturalnym albo sławą swoich licznych placy zabaw. W mieście tym bowiem aż roi się od dzieci. Ale nie to najbardziej powaliło mnie na łopatki. Otóż Węgry to taki ciekawy kraj, w którym pomiędzy jedną wioską a drugą jeździ Inter pici (taki mały inter city), na który trzeba wykupić miejscówkę. Kto by pomyślał! W głowie się im poprzewracało!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

jak dobrze że Węgrzy a Węgierki ;-) znają uroki pici-inter kolejki
OdpowiedzUsuńyyy ja mam problemy by komentarze zamieszczać. a Szekszard to piękne miasto!!!
OdpowiedzUsuń